Botoks – jak czuję się po całkowitej rezygnacji

Zbliża się koniec roku, czemu często towarzyszy refleksja nad tym co się działo w naszym życiu przez ostatnie dwanaście miesięcy. Myślimy o tym co było pozytywne oraz o tym, co zrobiłybyśmy zupełnie inaczej. Mnie też od pewnego czasu towarzyszą takie przemyślenia…

W ubiegłym roku podjęłam kilka dość ryzykownych decyzji. Jedną z nich była decyzja o skorzystaniu z usług gabinetu medycyny estetycznej. Ryzyko moim zdaniem odnosiło się bardziej do aspektu psychicznego, nie fizycznego. Osoby z mojego bliskiego otoczenia oraz czytelniczki, które zdążyły przeczytać kilka moich dawnych postów wie, że przez około półtora roku ostrzykiwałam sobie czoło botoksem. Chciałabym poświęcić kilka chwil temu tematowi. Ostatni raz wstrzyknęłam sobie botoks w styczniu. Jego działanie skończyło się po pół roku, więc po szybkim przeliczeniu od pięciu miesięcy jestem pozbawiona paraliżu czoła 🙂

Początkowo byłam zachwycona efektami, w końcu pozbyłam się uciążliwych zmarszczek na czole za sprawą kilkuminutowego zabiegu. Zawsze wyglądałam świeżo, sprawiałam wrażenie wypoczętej nawet po niewyspanej nocy. Jednak czy to doświadczenie mnie uszczęśliwiło? Otóż nie! Po pewnym czasie zaczęłam zdawać sobie sprawę, że wkroczyłam na dość niebezpieczną ścieżkę i jak mi się kiedyś wydawało bez odwrotu. Botoks gwarantował mi idealną twarz jedynie na określony jasno okres – na czas sześciu miesięcy. Powodowało to, że każdego miesiąca obserwowałam swoją twarz, czy znienawidzone zmarszczki powracają. Było to dość stresujące i w efekcie bardzo męczące, istne szaleństwo. Dodatkowo kosztowało to sporo…

Co sprowokowało mnie, osobę przykładającą sporą wagę do wyglądu twarzy do całkowitej rezygnacji z tego czyniącego cuda specyfiku? Chciałabym w tym miejscu napisać, że umiłowanie i akceptacja samej siebie, lecz niestety skłamałabym. Sprawił to człowiek, który pojawił się w moim życiu w idealnym momencie. Zjawił się dokładnie wtedy, kiedy czułam całą sobą, że spotka mnie coś wyjątkowego. Tak jakbym się tego spodziewała. Powtarzał mi KAŻDEGO dnia, że jestem przepiękna, seksowna,  doskonała, że nie potrzebuję żądnych wypełniaczy ani botoksu. W pierwszej chwili decyzja o całkowitym odstawieniu nie mieściła mi się w głowie i zapytałam ” a co jak zmarszczki powrócą?” i wtedy usłyszałam „to będę je codziennie całował”. Imponowało mi tak dojrzałe i „zdrowe” podejście pomimo młodego wieku. Zignorowałam protesty w głowie gdyż coś mi mówiło, że tak musiało się stać, że to nie może być przypadek…

Zmarszczki zaczęły stopniowo powracać. Pierwszy miesiąc z przywróconą mimiką czoła był ciężki. Bywały dni, kiedy patrząc w lustro widziałam tylko je. W takich chwilach ponownie słyszałam o swojej wyjątkowości, a moje czółko było obdarowywane buziakami. Nawet nie wiem, w którym momencie przestałam zupełnie myśleć o swoich zmarszczkach. Mało tego! Wydaje mi się, że nigdy wcześniej nie wyglądałam tak dobrze. Najwyraźniej nasz stan ducha odzwierciedla się w pełni na naszej twarzy. Zdjęcia, na których widzicie mnie w moich postach nie mają retuszowanych zmarszczek. Muszę przyznać, że nie tylko moja psychika zyskała na tej decyzji, ale również portfel. Posiadanie oszczędności zdecydowanie bardziej poprawia mi nastrój niż wizyta w gabinecie medycyny estetycznej 🙂

Mam nadzieję, że mój dzisiejszy post będzie pewnego rodzaju podpowiedzią i radą dla dziewczyn, które wahają się w kwestii zastosowania bądź nie botoksu. Mamy czasy jakie mamy. Otaczają nas piękne, zadbane i „porobione” kobiety, odczuwamy wielką presję. Jednak z mojego doświadczenia wiem, że to nie botoks, bądź wypełniacze sprawią, że będziecie budzić się z uśmiechem na twarzy. W moim przypadku jest to osoba, która co dnia patrzy na mnie oczyma pełnymi miłości.

Nie poświęcam tyle uwagi i czasu na planowanie i rozmyślanie nad kolejnymi zabiegami (bo jak się pewnie domyślacie ciężko poprzestać na jednym jak się już zacznie), lecz skupiam swoje myśli na wyznaczaniu sobie celów, planuję przyszłość, realizuje założone sobie cele. Do podjęcia właściwych decyzji nakłoniła mnie właściwa osoba, niestety sama nie miałam tyle siły w sobie wcześniej, znajdowałam się w innej sytuacji życiowej. Jednak nie to jest ważne dla mnie, istotne jest, że w ogóle podjęłam tak mądrą decyzję. W tej chwili czuję się atrakcyjną bardziej niż kiedykolwiek, silną i niezależną kobietą przed którą maluje się fantastyczna przyszłość…

WP_20151226_019.jpg

Zapraszam również na moją stronę

https://www.facebook.com/Natalia-make-up-blog-1713261675624673/?fref=ts

10 uwag do wpisu “Botoks – jak czuję się po całkowitej rezygnacji

  1. Z czystej ciekawości zapytam. Wyglądasz na kobietę niesamowicie zadbaną. Jak to robisz że znajdujesz czas miedzy praca a innymi czynnościami na dbanie o siebie?:) masz może jakies rady dla zapracowanych?
    Ps:ostatnio częściej dodajesz posty co bardzo mnie cieszy! Mam nadzieję, ze pojawi sie również jakas wzmianka o sylwestrze 🙂

    Lubię to

    • Witaj! Na wstępie dziękuję 😊 oczywiscie dbałość o wygląd wymaga czasu. Ja często wstaje wczesniej w sobotę bądź niedziele żeby zrobić sobie peeling czy maseczkę. Co najmniej raz w tygodniu robię sobie sama manicure i wczesniej planuje w który dzien, abym mogla zagospodarować swój czas odpowiednio. Jesli chodzi o zdrowy wygląd to niesamowicie ważny jest sen dlatego często klade sie wczesniej spać. Poza tym nie mam dzieci pewnie dlatego łatwo mi znaleźć czas tylko i wyłącznie dla siebie 😊 sądzę ze jak przykłada sie do tego sporą wagę to czas zawsze się znajdzie 😊 mnie poprawia samopoczucie ładny manicure, wypielęgnowaną skora czy odżywione włosy dlatego chcąc nie chcąc musze znalezc czas 😊

      Lubię to

  2. To co mogę Tobie poradzić to zamiast w tak młodym wieku ostrzykiwać się to warto sięgnąć po kosmetyki przeznaczone do walki ze starzeniem się skóry. Jestem w Twoim wieku i od kilku ładnych lat to robię, najpierw zaczęłam od kuracji 2 słoiczki przeciwzmarszczkowy i 2 nawilżające. Teraz stosuję tylko kremy do walki ze starzeniem się skóry, kremy z Wit. C krem z kwasem migdałowym jest świetny można go stosowac cały rok, filtry itp. Mogę polecić krem z clareny z jadem węża świetny dla tłustych cer i mieszanych pod makijaż, nie zapycha . Ten sposób dbania o cerę działa, każdy mowi że moja cera jest bez zmaarszczek a widzę ze dziewczyny w moim wieku mają już pierwsze zmarszczki.
    Lepiej zapobiegać niż leczyć.
    pozdrawiam

    Lubię to

  3. A usta? Przecież też nie są naturalne.. „ten jedyny, wspaniały” nie chce ich całować w wersji naturalnej? Skoro pisze Pani o rezygnacji z gabinetu medycyny estetycznej to pytam skąd te usta? Puchna w nocy… pisze Pani o zmarszczkach, które są rzeczą normalną i wynikają z procesu starzenia, a Pani patrząc w lustro widziała tylko je, a te napompowane wargi? Tego Pani nie widzi… ? To dopiero jest brak naturalności! Można sobie powiększyć usta, wszystko jest dla ludzi ale aż tak… Kurde dziewczyny wszystko z umiarem..

    Lubię to

    • Tematem postu jest aspekt mocno kontrowersyjny, czyli ostrzykiwanie się jadem kiełbasianym, który ma za zadanie cofnięcie czasu. Nie było mowy o sztucznym wyglądzie w tym poście. Nie bez powodu zależało mi, aby skupić się na tym. Osoby, które stosowały kiedykolwiek botoks wiedzą doskonale o czym ja piszę i jak wielkim powodem do szczęścia jest rezygnacja z niego i zarazem wielkim sukcesem. To jest niewiarygodnie uzależniające. W żaden sposób nie można tego porównać do chwilowego trendu jakim jest powiększenie sobie ust. Dzięki mojemu jak go Pani złośliwie określiła z niezrozumiałego powodu dla mnie „jedynemu, wspaniałemu”partnerowi zrezygnowałam z botoksu całkowicie za co jestem mu przeogromnie wdzięczna, dlatego postanowiłam poświęcić jemu tyle uwagi w tym poście. Gdyby nie jego wsparcie, oddanie, miłość zapewne do dzisiaj uważałabym, że to jest mi potrzebne. Co do tematu ust, który Panią tak „oburzył”…
      Skoro już zostałam wezwana do tłumaczenia się obcej osobie, to przyznam, że usta powiększyłam ostatni raz rok temu w lutym(wtedy też po raz ostatni zastosowałam botoks). Nigdy nie ukrywałam tego, że są sztuczne i nigdy nie twierdziłam, że „puchną w nocy”. Osoby powiększające usta wiedzą, że proces wchłaniania się kwasu nie trwa chwilę, moment. To trwa wiele miesięcy. Uważam, że są zdecydowanie za duże, jak to Pani określiła „napompowane”i to na maksa, lecz na ten moment nic na to nie poradzę. Uległam modzie jak wiele z nas. Jeżeli Pani wybory zawsze były trafne, z umiarem, nigdy nie uległa Pani trendom i zawsze pozostaje w tym wyważona to pogratulować. Ja w swoim życiu zaliczałam wiele wpadek, czy to modowych, czy urodowych. Znacznie przesadzałam z solarium, z czarną henną na brwiach, nadużywałam kiczu, przesadzałam z makijażem, jak widać z kwasem hialuronowym i wiele innych. Podziwiam osoby, które potrafią zawsze zachować umiar i zazdroszczę. Zaskakuje mnie jak łatwo ludzie osądzają innych, nie zastanawiając się nawet co może się kryć za podejmowanymi decyzjami. Całe szczęście nie jestem taką osądzającą wszystko i wszystkich osobą i szczerze mówiąc jak czytam takie komentarze cieszę się, że jestem taką osobą a nie inną. Nie wiem, czy mój obecny partner jest „tym jedynym”i nigdy nie zakładam takich rzeczy, lecz uznałam, że dzięki niemu nastąpiła we mnie bardzo pozytywna zmiana i chciałam się podzielić z tym z innymi dziewczynami, które być może dzięki temu co napisałam zrezygnują z decyzji o wstrzyknięciu sobie botoksu. Taka była moja intencja umieszczając ten wpis, super jeśli ktoś na tym skorzysta. Ten sam „jeden, jedyny” już nie może się odczekać kiedy pocałuje moja w pełni naturalne usta. Pozdrawiamy!

      Lubię to

  4. Nie znam Cię i powiem szczerze, że
    Twoja osoba budzi pewne wątpliwości, na pierwszy rzut oka. Wydaje mi się, że za tym wszystkim stoją te ,,Przedobrzenia” jakie zastosowałaś. Nie byłabym jednak człowiekiem gdybym nie dała sobie szansy, lepiej Cię poznać (zanim w ogóle zacznę Cię oceniać)- tak jak zrobiła to ta Pani wyżej. W poscie oraz komentarzu, dałaś się poznać z bardzo dobrej strony. Robisz takie piękne makijaże, wydobywasz piękno naturalne z każdej kobiety (nawet tej mało urodziwej) umiesz ukryć każdy mankament – skorzystaj z tego !!! – Dla siebie samej! Gdyby nie te usta powiedziałabym, że jesteś idealna . Każdy z nas popełnia błędy. Najważniejsze, że je zrozumiałaś . Myślę, że miałaś ciężką przeszłość i to skłoniło Cię do takich, a nie inny czynów. W ciężkich chwilach najczęściej popełniane złe decyzje. Napewno wtedy czułas się niedowartościowana, nieatrakcyjna… i to była z pewnością Twoja forma ucieczki, obrony, bezradności. Cieszę się, że poznałaś teraz odpowiednią osobę, że zrozumiałaś swoje błędy i pracujesz nad samą sobą . Trzymam za Ciebie kciuki. Życzę Ci dużo, dużo szczescia i miłości bo na to zasługujesz. Pozdrawiam

    Lubię to

    • Trafiła Pani w samo sedno. Wspaniale, że są takie osoby jak Pani, które nie osądzają, nie oskarżają, lecz próbują zrozumieć. To teraz bardzo rzadko spotykana cecha. Bardzo dziękuję za ten komentarz i również życzę wszystkiego co najlepsze. Pozdrawiam Natalia.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s