Makijaż z wykorzystaniem białego eye linera oraz opinia o bazie marki NYX Shine Killer

Witajcie kochane! Zgodnie z umową dzisiaj na tapetę bierzemy kolejną bazę, która miała w magiczny sposób sprawić, że moja twarz nie będzie się świecić. Jak jej poszło? Hmmm w mojej opinii nie najlepiej. Baza matowiła moją twarz nie dłużej niż kilka godzin. Podkład radzi sobie sam tyle czasu. Pore Filler, o której pisałam Wam w zeszłym tygodniu przynajmniej redukowała widoczność porów. Poza tym także w jakimś stopniu matowiła twarz, więc jakbym miała ponownie kupić wybór pada na Pore Filler. Jedna i druga baza wymaga jeszcze wspomagania w użyciu na przykład pudru transparentnego. Dopiero ten duet radzi sobie całkiem nieźle z ekstremalnie tłusta cerą  🙂

Na mojej stronie pisałam Wam także, że dzisiaj przedstawię Wam moją opinię na temat białego eye linera marki Revlon. Byłam pewna, że to płynny eye liner, a nakrętka posiada pędzelek. Niestety to eyeliner w kremie, nie w płynie, więc musiałam użyć do jego aplikacji pędzelka do makijażu brwi. Pierwsze wrażenie średnie, ponieważ ciężko mi było wykonać równą, precyzyjną linię. Tworzyły mi się grudki. Dodatkowo produkt ma kiepską pigmentację. Eyeliner ma u mnie jednak plus za trwałość. Pomimo kremowej, plastycznej konsystencji nawet zaraz po aplikacji nie odbijał się na mojej powiece, co mogłoby zrujnować cały makijaż. Taka biała kreska na pewno spowodowała, że makijaż jest odważniejszy, jest to coś innego niż stosuję na co dzień, a ja lubię zmiany. Sam produkt mnie nie powalił, lecz czuję się dobrze w dzisiejszym makijażu.

WP_20160312_184.jpg

WP_20160312_073.jpg

WP_20160312_102.jpg

WP_20160312_049.jpg

WP_20160312_046

Dzisiaj postanowiłam wykonturować twarz nie blendując całości gąbeczką. Chciałam wypróbować jak poradzi sobie pędzel. Muszę przyznać, że poszło mi znacznie szybciej! Zastosowanie pędzla okazało się świetnym pomysłem i udało mi się zaoszczędzić trochę czasu 🙂

WP_20160312_185

WP_20160312_028.jpg

WP_20160312_019.jpg

Ostatnio w makijażu pojawiło się zagadnienie zwane „strobingiem”. Postanowiłam zgłębić na czym polega ta nowa technika w makijażu i podzielić się tym z Wami. Jestem samoukiem,  nie szkolę się w zakresie makijażu, więc przedstawię Wam jak ja rozumiem to zagadnienie. Okazuje się, ze strobing wywodzi się z fotografii, chodzi o zabawę światłem. Do wykonania takiego makijażu niezbędny będzie rozświetlacz. Rozświetlając kości policzkowe, łuk brwiowy, łuk kupidyna, środek nosa już miałam do czynienia ze strobingiem. Dzisiaj poszłam o krok dalej. Rozświetliłam nie tylko elementy twarzy wymienione powyżej, ale także środek czoła oraz całe kości policzkowe, ze szczególnym podkreśleniem ich szczytu.

Powiem Wam, że coś tym jest, ponieważ światło dzisiaj jest okropne, aura za oknem szaro bura i pochmurna, a mimo to udało mi się zrobić całkiem niezłe zdjęcia bez flesza ani lamp.

WP_20160312_145

WP_20160312_165.jpg

Moim zdaniem jest to makijaż idealny do miejsc, gdzie będziecie fotografowane. Rozświetlacz pięknie rozprasza światło, cera wygląda zdrowo i świeżo. My kobiety, lubimy błyszczeć i przyznaję, że czuję się dzisiaj pięknie, a chyba po to spędzamy godziny przed lustrem 😉

Nie mogę się jednak zgodzić, z pojawiającym się stwierdzeniem jakoby strobing był nowym konturowaniem. Bez wykonturowanej twarzy, z zastosowaniem jedynie rozświetlacza mój dzisiejszy makijaż nie prezentowałby się dobrze 🙂

WP_20160312_125

WP_20160312_158.jpg

Wiecie, że ubolewam z powodu nie udanej dekoloryzacji, kolor mnie absolutnie nie satysfakcjonuje. Dlatego postanowiłam przyciemnić trochę odrost, aby optycznie rozjaśnić dół. Nie wiem, czy mi wyszło, ale musiałam spróbować. Zawsze stosowałam Dia Richesse Loreal numer 5-jasny brąz. Dzisiaj zmieszałam ze sobą dwa odcienie, 4 i 5. Farba zawsze trochę się wypłukuje i kolor szybko robi się zbyt jasny, więc chyba pozostanę przy takim miksie 🙂

WP_20160312_001.jpg

WP_20160312_002.jpg

WP_20160312_059.jpg

WP_20160312_129.jpg

Chyba wiele z Was zgodzi się ze mną, że najbardziej satysfakcjonuje zrobienie czegoś dla siebie, realizowanie kolejnych założonych sobie celów. Ja postanowiłam poszerzać swoje możliwości w dziedzinie, którą kocham. Dlatego wczoraj wstałam skoro świt i popędziłam na kilkugodzinne, indywidualne szkolenie w zakresie doczepiania rzęs metodą 1:1. Stresowałam się dopóki nie zaczęłam, ponieważ nie miałam pojęcia jak mi pójdzie. Zdawałam sobie sprawę, że to ciężka praca. Dodatkowo mamy do czynienia z okiem, więc trzeba zachować szczególną ostrożność. Trafiłam na fantastyczną instruktorkę Paulinę, która stworzyła przemiłą atmosferę i udzieliła mi wielu niezbędnych porad. Modelka, na której się uczyłam była bardzo cierpliwa i wyrozumiała. To był przemiły, choć pracowity dzień dzięki tym dwóm paniom 🙂

Dziękuję dziewczyny!

rz

 

 

 

 

4 uwagi do wpisu “Makijaż z wykorzystaniem białego eye linera oraz opinia o bazie marki NYX Shine Killer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s