Kocie oko z zastosowaniem koloru

Hej!

W Nowy Rok wkraczamy z pazurem! Dzisiejszy makijaż to seksowne kocie oko z użyciem kolorowego cienia marki Inglot o numerze 83. Zastosowałam go na ruchomej, górnej powiece. Stałe czytelniczki, bądź osoby, które mają wiedzę w temacie kolorystyki względem odcienia dla danej barwy tęczówki wiedzą, że jest to idealny cień dla zielonych oczu. Muszę przyznać, że cień prezentuje się znacznie lepiej w pudełeczku, aniżeli na powiece.

wp_20170102_031

WP_20170102_063.jpg

WP_20170102_066.jpg

Pozostałe cienie to jasne i ciemne złoto. Kącik oka rozświetliłam rozświetlaczem Wibo Lovley Gold. Makijaż oka jest dość mocno wyciągnięty cieniami, dzięki czemu oko wydaje się większe i szersze.

WP_20170102_025.jpg

WP_20170102_014.jpg

Tenże rozświetlacz uwypuklił mi idealnie kości policzkowe. Bardzo go lubię i chętnie stosuję także na wierzch nosa.

wp_20170102_040

Dla tych z Was, które dopiero trafiły do mnie na bloga zamieszczam listę pozostały użytych produktów: podkład Isadora Wake up make up 04 warm beige, korektor anti age SAND Maybelline, puder transparentny Kryolan Tl 1, paleta cieni Zoeva Cocoa Blend, rzęsy Lilly Lashes „Hollywood”, eyeliner Super Liner Perfect Slim Loreal, bronzer Eveline 51 mat, matowy błyszczyk Golden Rose 01, matowy błyszczyk Dose of Colors sand. 

Poniżej zdjęcie makijażu pozbawione filtrów 😉

WP_20170102_027.jpg

Mam nadzieję, że wkroczyliście w rok 2017 przepełnieni pozytywną energią! Pomimo wielu lęków i obaw dobry nastrój mnie nie opuszcza i rozpiera radość związana z tym, co niedługo nastąpi w moim życiu. Ciąża dała i daje mi ostro w kość, lecz wiem, że byłam bardzo dzielna i pozostanę taka do samego końca. Przetrwałam koszmarne migreny, wymioty, nudności, alergię, zgagi, bóle kręgosłupa i bioder. Wiele z nich daje mi nadal popalić. Staram się nie skupiać na tym za bardzo i pocieszam się myślą, że muszę wytrzymać jeszcze dwa miesiące. Z każdym miesiącem odczuwam większą i większą więź z istotką, która jest we mnie, szczególnie od momentów jak rozpoczęły się ruchy…

 Aktualnie jestem na etapie szału zakupowego, co sprawia mi ogromną frajdę. Dziecięce gadżety są przesłodkie i rozczulam się na ich widok 😀 Jest tego naprawdę masa i skrupulatnie przygotowywałam się do tych zakupów. Mam nadzieję, że za miesiąc napiszę do Was z nowego mieszkania, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia! 

wp_20170102_062

Całuję!!!

 

2 uwagi do wpisu “Kocie oko z zastosowaniem koloru

  1. Czesc. Proszę o rade:) mianowicie rozjaśniłam wloski do platyny ale jakos tesknie za brązem. Czy Ty zalujesz ze wrocilas do brązu? Ja sie boje ze wrócę i będę zalowac. Tesknisz za blondem???
    I czy mogę normalnie nalozyc ciemna farbę na ten brąz i nie bedzie przeswitow?
    Twoje włosy pięknie blyszcza tez tesknie za tym blaskiem a to możliwe tylko przy ciemnych wloskach:)

    Polubienie

    • Cześć 🙂 Myślę, że gdyby nie ciąża jeszcze bym się trochę pocieszyła platyną. Głownie dlatego, że kosztowało mnie sporo pieniędzy i czasu żeby osiągnąć ten kolor. W ciąży bałam się tonowania częstego włosów i dojazdów daleko do mojego fryzjera. Ja zrobiłam brąz z uwagi na nową sytuację, która wymagała ode mnie przede wszystkim wygodnych rozwiązań. Jeśli chodzi o farbowanie, to sama bym się tego nie podjęła po tylu dekoloryzacjach. Fryzjerka zrobiła mi inny kolor na odroście i inny na jasnych końcach. Mimo to miałam ciut za ciemny dół początkowo, dopiero teraz po kilku miesiącach kolor zaczyna być ok 🙂 Także polecam dobrego fryzjera, który będzie wiedział jak uniknąć plam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s